"W lesie dziś nie zaśnie nikt" to polski horror z 2020 roku w reżyserii Bartosza Kowalskiego.
Gdy na ekranie w pierwszych minutach filmu pojawia się sam Mirosław Zbrojewicz (Grucha z "Chłopaki nie płaczą") już można odnieść wrażenie, że nie będzie to kiczowata polska produkcja. Jakość zdjęć i montaż stoją na wysokim poziomie. Grze aktorskiej nie można nic zarzucić. Muzyka Radzimira Dębskiego zawiera typowe slasherowi elementy.
"W lesie dziś nie zaśnie nikt" można z łatwością porównać do "Piątku 13-go" poprzez umieszczenie grupy nastolatków w obozie letnim, ale naszym polskim potworom bliżej jest do Leatherface'a z "Teksańskiej masakry piłą mechaniczną" niż do samego Jasona Voorheesa. Element sci-fi w filmie moim zdaniem nie psuje klimatu całości. Generalnie trudno doszukiwać się logiki w slasherach, jedne są bardziej rzeczywiste, inne zupełnie surrealistyczne. Tutaj mamy jednak do czynienia z tym bardziej "realnym".
Oczywiście w filmie pojawiają się wątki nowoczesnego społeczeństwa typowe Netflixowi, ale nie są one jakoś bardzo wyeksponowane. Sam film początkowo nie miał się pojawić na tej platformie, więc z pewnością nie było to wstawiane z powodu odgórnych chęci lub wymagań.
Ocena: 7 orłów na 10

Komentarze
Prześlij komentarz