Fałszywa biografia Chopina: recenzja filmu "A song to remember"

Chopin grający na fortepianie w filmie A Song To Remember

"A song to remember" to amerykańskie dzieło z 1945 roku w reżyserii Charlesa Vidora.

Początek filmu ukazuje list przesłany z Paryża do profesora Elsnera jako coś wyjątkowego, a sam Paryż przedstawiany jest jako forum światowej kultury. Profesor w domu Chopinów sugeruje, że młody Fryderyk musi tam z pewnością zagrać.

Już od scen z lat młodości mocno podkreślany jest patriotyzm Fryderyka Chopina i jego miłość do Polski. Targa go złość na widok wywożenia ludzi na Sybir przez Rosjan. Przed koncertem Chopina u bogatych ludzi pojawia się na chwilę Paganini.

Gdy Fryderyk daje swój pierwszy koncert jego własna kompozycja Fantaisie-Impromptu (Op. 66) idealnie układa się dźwiękowo do ruchu lokajów, ale ustaje gdy na sali pojawia się nowy Gubernator Polski przydzielony z ramienia cara. Fryderyk oznajmia, że nie będzie grał przed carskimi rzeźnikami i ze swojego domku w Żelazowej Woli musi uciekać do Paryża. Jest tu ewidentnie mnóstwo błędów historycznych, co sprowada ten film już bardziej do "ducha" życia Chopina niż realnie odwzorowanej historii, ale od tego momentu trzeba podchodzić do tego dzieła właśnie w ten sposób.



Profesor Józef Elsner nie wyjechał z Chopinem do Paryża, a tutaj towarzyszy mu od początku do końca całej opowieści. Jednym z prawdziwych zdarzeń przedstawionych w filmie był wakacyjny pobyt Chopina z George Sand na Majorce w 1838 roku, ale znowu upadek Powstania Listopadowego z 1831 roku pokazany jest po tym wydarzeniu...

Cała scenografia i kostiumy w tym filmie są wykonane perfekcyjnie, dialogi czasami płytkie, ale koniec końców otrzymał te swoje 6 nominacji do Oscara.


Ocena: 7 orłów na 10

Komentarze