Radziecki gangster: recenzja filmu "Deja vu"


"Deja vu" to film z 1989 roku w reżyserii i według scenariusza Juliusza Machulskiego. Akcja filmu rozgrywa się w latach 20 w Odessie i czasach prohibicji w USA. 

W tym filmie polscy aktorzy rozmawiają tylko po angielsku i po rosyjsku, co wychodzi im trochę żenująco trochę komicznie, oczywiście całą sprawę pogarsza fatalny montaż dźwięku, więc ich wypowiadane kwestie brzmią jak z jakiegoś "The Room". Generalnie scenariusz jest tutaj nieco zabawny, a Jerzy Stuhr daje radę aktorsko i w swoich dwujęzycznych kwestiach. Nie jest to żaden klasyk kina polskiego, a raczej pewne specyficzne dzieło, które jednak warto obejrzeć raz w życiu.

Jest to oczywiście pastisze amerykańskiego kina gangsterskiego oraz kinematografii radzieckiej, w którym pojawiają się postacie wyciągnięte wprost z filmów Scorsese, Leone i Coppoli. Jedna ze scen jest wprost wyjęta z filmu "Pancernik Potiomkin", co sugeruje, że akcja "Deja vu" rozgrywa się w 1925 roku.


Ocena: 6 orłów na 10


Komentarze